środa, 20 czerwca 2018. Imieniny Bogny, Rafaeli, Rafała

Kobieta, która oddała dziecko do adopcji po latach spotkała się ze swoją córką. Szczęśliwy koniec historii

2018-04-07 17:00:24 (ost. akt: 2018-05-26 15:08:12)

Autor zdjęcia: Joanna Karzyńska

Pamiętacie historię pani Danuty, która zmuszona przez swoich rodziców oddała swoją córkę do adopcji? Od tamtej pory minęło prawie pół wieku. I w końcu matka i córka spotkały się! Prosiłam, by Basia mi wybaczyła — mówi kobieta walcząc z łzami. — Do końca życia będę nosić ten ciężar na sercu... Zapewniłam moje dziecko, że zawsze myślami i sercem byłam przy niej.

Zobacz także: Spowiedź matki: "Oddałam córkę do adopcji" To zdjęcie to jedyna pamiątka jaką mam. Modlę się byś była szczęśliwa. Przez te 47 lat zawsze byłaś w moim sercu i myślach - Jesteś już dorosłą kobietą i masz 47 lat, a ja? Mam kochaną rodzinę ale nie jestem szczęśliwa. Wiem, że przy wigilijnym stole nie zasiądziesz...
Zobacz także: Kobieta, która oddała dziecko do adopcji po latach skontaktowała się ze swoją córką. Dzięki naszym czytelnikom Kobieta, która oddała dziecko do adopcji po latach skontaktowała się ze swoją córką. Dzięki naszym czytelnikom Pamiętacie smutną historię pani Danuty, która zmuszona przez swoich rodziców oddała swoją córkę do adopcji? Od tamtej pory minęło prawie pół...
Czterdzieści siedem lat czekałam na tę chwilę —opowiada pani Danuta uśmiechając się przez łzy płynące po policzkach. — Nie jestem w stanie powiedzieć jak bardzo jestem szczęśliwa i co się dzieje w moim sercu. Wciąż nie mogę uwierzyć, że moja córka mi wybaczyła, że mogłam ją poznać i jej rodzinę.

Historia pani Danuty, która została zmuszona przez rodziców do oddania swojej córki do adopcji poruszyła wiele serc naszych czytelników. Po raz pierwszy ukazała się na łamach "Gazety Olsztyńskiej" 8 grudnia 2017 roku. Od tego dnia byłam w ciągłym kontakcie z panią Danutą i naszymi czytelnikami, którzy pisali komentarze i słali maile. I tak pod koniec grudnia 2017 roku powstał kolejny artykuł, w którym opisujemy w jaki sposób dzieci naszej bohaterki odnalazły siostrę. Wtedy raz pierwszy pani Danuta miała okazję z nią porozmawiać. Wiele osób kibicowało cały czas pani Danucie, jej rodzinie i Basi. Życie napisało ciąg dalszy... Z ogromną radością mogę teraz napisać o szczęśliwym spotkaniu matki i córki.

— Od pierwszej rozmowy z Basią minęło trzy miesiące, a dla mnie to cały czas był czas oczekiwania na spotkanie — opowiada pani Danuta. — Modliłam się i wierzyłam, że moja córka kiedyś zechce mnie zobaczyć i poznać swoje rodzeństwo. Rozumiałam, że potrzebuje czasu, żeby poukładać sobie to wszystko... Nie spałam nocami, tylko marzyłam o chwili kiedy wezmę ją w ramiona i przytulę. Tak bardzo chciałam żeby mi wybaczyła, by pozwoliła poznać mi swoją rodzinę. Wiem, że straconych lat nie uda się nadrobić, ale chociaż ten czas, który mi pozostał na tym świecie spędzić razem.

Przygotowaniami do tegorocznych Świąt Wielkanocnych w rodzinie pani Danuty zajęły się dzieci i wnuki. A ona — jak co roku — poproszona została o upieczenie wielkanocnej baby drożdżowej, która co roku gości na ich stole świątecznym. W niedzielny poranek po mszy rezurekcyjnej cała rodzina wybrała się do domu Elżbiety – córki pani Danuty.

— Spojrzałam na zegarek, była 8.25, a my jeszcze nie rozpoczynaliśmy śniadania. Wszyscy jakoś się tak ociągali z zasiadaniem za stołem — wspomina świąteczny poranek pani Danuta. — Nawet śmiałam się do syna, że chyba się nie wyspali, że tacy nieprzytomni chodzą. Nie pomyślałam jednak, jaka niespodzianka na mnie czeka. Nawet gdy zadzwonił dzwonek do drzwi nie pomyślałam... że spotkam się z Basieńką i jej rodziną. Kiedy tak weszli do salonu nie mogłam uwierzyć...

Patrzyłam to na męża, to na dzieci i na moją córeczkę. Łzy płynęły mi ciurkiem po twarzy, bałam się wykonać jakiegokolwiek gestu, by ten cudowny sen nie skończył się. To mój mąż pierwszy podszedł do Basi, przywitał się z nią i chłopakami. Ja powoli podeszłam do córki i szlochając wtuliłam się w jej ramiona. Basia też płakała... Chyba wszyscy płakaliśmy... przytulałam po kolei wszystkich: wnuki, męża Basi i ją samą. Cały czas trzymałam jej rękę w swojej dłoni, ale nie byłam w stanie nic powiedzieć.

Przez dłuższy czas witano się i ściskano. Łzy płynęły po twarzach dorosłych i dzieci. Nawet kiedy już wszyscy zasiedli do stołu i podzielili się symbolicznym jajeczkiem nikt nie mógł przełknąć przygotowanych potraw. Obok pani Danusi siedziała jej córka. Obie spoglądały przez łzy na siebie. Po raz drugi tego dnia pierwszy przemówił pan Tadeusz, mąż Danuty, który powitał Basię i jej rodzinę i zapewnił, że są to najpiękniejsze święta jakie mogli sobie wymarzyć, i że ma nadzieję, że już zawsze będą spędzać je razem.

— Kiedy emocje już trochę opadły, opowiedziałam Basi swoją, naszą historię. Prosiłam, by mi wybaczyła — mówi pani Danuta walcząc z łzami. — Do końca życia będę nosić ten ciężar na sercu... Zapewniłam Basię, że zawsze myślami i sercem byłam przy niej. Nigdy nie zapomniałam, w każde jej urodziny czy święta modliłam się o jej zdrowie i szczęście. Wiem, że rodzice adopcyjni Basi już nie żyją i chciałabym, żebyśmy stali się jej rodziną.


Pani Basia była adopcyjną jedynaczką, a teraz zyskała dwójkę rodzeństwa, siostrzeńców i bratanków. Wraz z rodzeństwem po śniadaniu wielkanocnym wspólnie oglądali albumy ze zdjęciami, opowiadali historie ze swojego życia. A pani Danuta siedziała wzruszona i trzymała za rękę swoją odzyskana córkę.
— Na zawsze zachowam ten obraz w pamięci, wspólne śniadanie, rozmowy.

Po raz pierwszy siedzieliśmy wszyscy razem przy stole — mówi pani Danuta. — Byłam tak szczęśliwa... Moje wnuki od razu zwracały się do mnie "babciu", to wspaniałe i mądre dzieci. Kiedy po południu zaczęli się zbierać do podróży powrotnej, moja córka przytuliła się do mnie i powiedziała "dziękuję ci, że mnie nie zabiłaś. Miałam wspaniałych rodziców, cudowne dzieciństwo i młodość. Mam wspaniałe dzieci i męża, ale zawsze brakowało mi rodzeństwa, a odkąd zmarli adopcyjni rodzice byłam sama. Teraz zyskałam drugie życie, rodzeństwo i mamę. Od teraz chcę być częścią waszego życia, mamo"...
Te słowa spowodowały, że znów wszyscy płakaliśmy i ściskaliśmy się. Pocałowałam Basię w rękę i obiecałam jej, że dopóki Bóg nie zabierze mnie do siebie będę przy niej i jej rodzinie na dobre i złe.

Matka i córka oraz rodzeństwo dzwonią do siebie prawie codziennie, a rozmowy trwają nawet po kilka godzin. Chcą nadrobić stracony czas. Pan Tadeusz śmieje się, że czasem telefon robi się czerwony i cały czas jest podpięty do ładowania. Przyznaje, że nie spodziewał się tak szczęśliwego zakończenia tej historii. Wiedział, że małżonka w nocy popłakuje, że przez cały czas tęskni za córką. Zawsze starał się wspierać ją i trzymał kciuki, żeby się spotkały, bo jak mówi, nie ma nic silniejszego niż więź matki z dzieckiem, nawet jeśli nie widzą się przez wiele lat.

— A to wszystko dzięki czytelnikom i pani Asi, która wysłuchała mnie i opisała moją historię — zapewnia wzruszona pani Danuta. — Gdyby nie to, chyba nie zdecydowałabym się przyznać swoim dzieciom. Bałam się i wstydziłam... Daliście naszej rodzinie drugie życie, życie bez tajemnic, żalu, bólu. Jeśli ktoś z czytelników śledzi moją historię i jeśli w życiu miał podobną sytuację, a może nawet stracił przyjaciela czy kontakt z dalszą rodziną, niech wie, że warto szukać i walczyć o spotkanie czy pogodzenie się. Dziękuję wam wszystkim, że daliście mi szansę na szczęście. Wierzę, że są na ziemi dobre anioły, które pomogły mi odnaleźć moje dziecko.

Joanna Karzyńska
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (22) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. mk #2481280 | 88.156.*.* 10 kwi 2018 08:37

    Mega wzruszające. Mądrzy ludzie zawsze się dogadają. Czekamy na foto. Brawo.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. b #2480179 | 79.187.*.* 8 kwi 2018 10:52

    Dobrze,że się kołtunizm skończył, czytam o p.Danusi i płaczę,jako matka i babcia...taka krzywda rzadko się teraz zdarza i dobrze...najważniejsze,że Basia miała szczęśliwe życie i nadal ma...

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. a #2480168 | 37.47.*.* 8 kwi 2018 10:37

    Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Skandal. Urzędnicy którzy ujawnili dane osobowe adoptowanego dziecka, powinny zgnić w więzieniu. Zrobili wielką krzywdę dziecku i rodzinie która zaadaptowała dziecko. Prawo w tym niby państwie to kpina.

  4. Lol #2480119 | 31.0.*.* 8 kwi 2018 09:18

    Od początku śledziłam tę historię i bardzo kibicowałam całej rodzinie. Bardzo się cieszę, że ta historia ma taki koniec, a właściwie ciąg dalszy

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Kasia #2480088 | 37.47.*.* 8 kwi 2018 08:31

    Coś pięknego życzę dużo miłości i zrozumienia

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (22)

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages