Niedziela, 16 czerwca 2019. Imieniny Aliny, Anety, Benona

Podziel się:

Podziel się:

Szczycieńska wieża ciśnień – czyli powracające pytania…

Czy sprzedaż wieży ciśnień w Szczytnie kryje jakieś tajemnice?

Czy ktoś z Państwa, przechodząc obok wieży ciśnień, zastanawiał się co u licha się z nią dzieje i dlaczego, zamiast stanowić oryginalną wizytówkę naszego pięknego miasta, chyli się ku upadkowi „pożarta” w połowie przez jakieś pseudobudowlane okropieństwo? Jeśli tak, to proszę bardzo, przedstawię swój pogląd na sprawę, czyli własne zdanie. Moje zdanie – co oczywista - może być błędne, ale takie właśnie mam i wcale się go nie wstydzę.

Najpierw jednak trochę faktów.
Wybudowana w 1908 r. i mająca obecnie status zabytku wieża ciśnień, została sprzedana prywatnemu inwestorowi w 1999 r. za złotówkę (!) – bo jak twierdził ówczesny burmistrz H. Żuchowski miasto nie miało funduszy na jej konieczną konserwację i kosztowne utrzymanie. Podobno nie było też chętnych na jej kupno i długo ich szukano, aż pojawił się wybawca, niejaki p. M. Demczuk. Otóż ów – bliżej nieznany – miłośnik zabytków przedstawił ponoć plan rozbudowy i konserwacji wieży (było to warunkiem nabycia nieruchomości), który został zaakceptowany przez konserwatora zabytków. Od tamtej pory – jak sądzę – nabywca nie włożył wiele w konserwację wieży (chyba, że się mylę, to sorry, ale tego nie widać), natomiast na kupionej wraz z wieżą ziemi zaczął budować budynek mieszkalny, apartamentowiec – czy jak to tam, kto chce nazwać. Efekty tej „rozbudowy i konserwacji” widać z daleka – straszą one swoim szkaradztwem już kilkanaście lat i miejscowych i przyjezdnych. Tak więc inwestor pojechał ostro i zamiast rozbudowywać i konserwować wieżę, a zaczął ją obudowywać, he, he…

Pan Demczuk zapewne liczył, że wybudowane apartamenty, czy też powierzchnie handlowe „tego czegoś” wokół zabytku sprzeda (wynajmie) i odzyska choć koszt zakupu wieży!!! Zobaczymy czy mu się uda. Ale jeśli mu się uda, to ja mam radę dla wszystkich przedsiębiorców, inwestorów, biznesmenów i wszelkiej maści hochsztaplerów i oszustów, mianowicie jak zarobić, żeby się przy tym się nie narobić.

Plan jest prosty. Otóż należy znaleźć sobie w okolicy jakiś fajny zabytek, na remont którego nie stać właściciela – czyli np. samorządu. Potem przekonać kogo trzeba i czym trzeba, że należy „toto” sprzedać – np. za marne grosze. Zapewnić solennie konserwatora, że będziemy strasznie dbać o nasz kochany zabytek, a potem oczywiście go kupić i …. dokładnie obudować, zabudować - np. apartamentowcem. Czy aby jakaś władza się nie przyczepi? Chyba nie, bo przecież karalne (jako przestępstwo) jest zniszczenie lub uszkodzenie zabytku, a myśmy go przecież nie uszkodzili ani nie zniszczyli. Poza tym, jak będzie obudowany prywatną własnością, to żaden – psia mać – urzędas nie będzie mógł wleźć z buciorami i skontrolować, czy zabytek jest odpowiednio konserwowany… Proste? Prawda jakie to łatwe – trzeba tylko mieć pomysł i … lubić zabytki.

Dla mnie sprawa cuchnie na kilometr - ale może się mylę, bo węch już nie ten…. Przy okazji pojawia się wiele pytań, z których zadam tylko kilka. Czy przypadkiem organy ścigania nie czują tego „zapachu”? Czy konserwator zabytków sprawdzał jak inwestor realizuje złożony przez siebie "Projekt budowlany polegający na adaptacji, modernizacji i rozbudowy wieży ciśnień", itp., itd. Ale najważniejsze: czy można tą sprzedaż odkręcić, bo przecież gołym okiem widać, że wcale nie o zabytek chodziło, tylko o kasę. Myślę, że czytelnicy GO chętnie usłyszeliby wyjaśnienia na ten temat.

PS
A może by tak powołać SKOW – czyli Społeczny Komitet Obrony Wieży?


Korzystałem z:Najbrzydsza wieża w Polsce stoi w Szczytnie? - Szczytno http://szczytno.wm.pl/89861,Najbrzydsza-wieza-w-Polsce-stoi-w-Szczytnie.html#ixzz2bAthfUFF
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Zbigniew Marek oraz opublikowany na portalu Szczytno: Czy sprzedaż wieży ciśnień w Szczytnie kryje jakieś tajemnice?
Oceń artykuł:

5.00

(1)