Pacjent z Nidzicy zmarł w dziwnych okolicznościach w szpitalu w Szczytnie. Przed śmiercią prosił rodzinę o ratunek

2019-07-11 13:15:05(ost. akt: 2019-07-11 18:26:04)

Autor zdjęcia: Joanna Karzyńska

Mieszkaniec Nidzicy 7 lipca wieczorem z objawami niewydolności wielonarządowej do szpitala w Szczytnie na oddział intensywnej terapii w celu monitorowania parametrów życiowych. We wtorek wcześnie rano zmarł.
Mężczyzna zmarł w dziwnych okolicznościach. Miał być znaleziony na trawniku pod szpitalem. Rodzina twierdzi, że w nocy z poniedziałku na wtorek otrzymywała telefony z prośbą, aby go ratowali.

— Ratujcie mnie, ratujcie - prosił — mówi kobieta. Potem dowiedzieli się, że on nie żyje. I dodaje, że rodzinie chodzi głównie o to, żeby poznać prawdę o śmierci mężczyzny.

Dyrektor szpitala Beata Kostrzewa dementuje z całą odpowiedzialnością informacje o tym, że ciało zostało znalezione pod szpitalem. Potwierdza, że mieszkaniec Nidzicy został przyjęty do szpitala w Szczytnie. Na oddziale intensywnej terapii wykonano badania w tym tomografię komputerową, zlecono odpowiednie leki. — Rano w poniedziałek pacjent był pobudzony, wezwano rodzinę, która go uspokoiła, otrzymał leki. Nic nie wskazywało na atak furii i psychozy — mówi dyrektor szpitala w Szczytnie.

I dodaje: — Około godz.1.00 w nocy pacjent pokonał zabezpieczenia łóżka, zerwał kable monitorów, wywrócił sprzęty medyczne, odpychając personel sforsował drzwi wewnętrzne — wyjaśnia Beata Kostrzewa. Została powiadomiona o tym policja. Ale nie był to koniec działań w szpitalu. Jak mówi dyrektor, pacjent następnie wyłamał drzwi zewnętrzne (OIT znajduje się na parterze) i po pokonaniu kilku metrów upadł i stracił przytomność. Przewieziono go wówczas na oddział i podjęto reanimację.

— Niestety, mimo podjętych działań pacjent zmarł. Policjanci, którzy przybyli, ocenili widok oddziału jak po przejściu tajfunu. Zawiadomiono prokuratora — mówi Beata Kostrzewa. Jak zapewnia dyrektor szpitala, pracownicy oddziału nigdy się z takim zdarzeniem nie spotkali. – Starali się jak mogli go zatrzymać, ale nawet 5 osób nie dawało mu rady — dodaje dyrektor.

Oficer prasowy policji w Szczytnie Anna Walerzak potwierdza, że policja została powiadomiona o samowolnym oddaleniu się pacjenta. Policja przesłuchała świadków zdarzenia, zabezpieczyła ślady. Ciało zostało zabezpieczone dla potrzeb prokuratora celem przeprowadzenia sekcji zwłok, która odbędzie się dzisiaj (11 lipca). Prokuratura Rejonowa w Szczytnie prowadzi śledztwo.

— Śledztwo jest prowadzone w sprawie nieumyślnego narażenia mieszkańca Nidzicy, pacjenta szczycieńskiego szpitala, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osoby zobowiązane do opieki nad chorym i nieumyślnego spowodowania śmierci — mówi Krzysztof Batycki, zastępca prokuratora rejonowego w Szczytnie.

Grozi za to kara pozbawienia wolności do lat 5.

H.Rozalska

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ja #2761237 | 2.216.*.* 12 lip 2019 20:22

    Źle dobrane leki,wskazuje takie zachowanie za duża dawka jakiegoś leku ,nie dopasowana to pewne,bo nie można było go zatrzymać ,

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Alisher #2760851 | 77.242.*.* 12 lip 2019 06:45

    Nic tu nadzwyczajnego nie ma takie ataki zdarzają się więc nie ma co tu afery szukać.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-4) odpowiedz na ten komentarz

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5