środa, 19 grudnia 2018. Imieniny Beniaminy, Dariusza, Gabrieli

Walczę o swoje życie dla moich dzieci i wnuczek

2018-10-05 18:16:11 (ost. akt: 2018-10-05 18:20:33)

Autor zdjęcia: Joanna Karzyńska

Pani Jadwiga to kobieta, która wiele przeszła. Nigdy jednak się nie poddała. Swoim życiem udowadnia, że ani mąż alkoholik, ani choroby nie muszą być ostatecznym wyrokiem. Warto walczyć o każdy dzień życia. I ona walczy? Dla swoich dzieci i wnuczek.

Nie wszystko w życiu układa się nam tak jak byśmy tego chcieli — rozpoczyna swoją opowieść pani Jadwiga. — Kiedy człowiek jest młody, marzy o dobrej pracy, wielkiej miłości i szczęśliwej rodzinie. Marzenia nie zawsze się ziszczają, ale każdy z nas pragnie się do nich przybliżyć. Każdy z nas pragnie przecież być szczęśliwym.
Pani Jadwiga ma dziś 64 lata. Urodziła się jak piąte dziecko w domu. Było w nim biednie, ale zawsze czysto, jedzenia ne brakowało, a przede wszystkim dom rodzinny był przepełniony miłością. To właśnie był ideał rodziny o jakim pani Jadwiga marzyła... I taką właśnie rodzinę w przyszłości chciała stworzyć. Od młodych lat pracowała ciężko fizycznie w zakładzie drzewnym, męża poznała podczas wizyty u starszej siostry Danuty. Zakochali się w sobie i pobrali. Na świat przyszła dwójka dzieci: Ewelina i Piotr. I jak często bywa, pierwsze lata wspólnego życia może zaliczyć do szczęśliwych. Potem mąż zaczął nadużywać alkoholu.
— Było ciężko przyznać się przed sobą samą, że mąż jest po prostu alkoholikiem — opowiada wzdychając ciężko. — Przez wiele lat żyliśmy w tym koszmarze. Mama pomagała mi wychować dzieci, bo ja musiałam zarobić na nasze życie. Mój mąż pił, potem zaczął mnie bić i wyzywać. Taka gehenna trwała kilkanaście lat. Dzieci żyły w ciągłym strachu. Bały się kolejnych awantur w domu. Po latach dawanych mężowi wielokrotnie szans podjęłam ostateczną decyzję. Rozwód i orzeczona przez sąd eksmisja męża były już tylko formalnością — mówi cicho kobieta. — Gdyby nie dzieci pewnie wciąż bym się wahała... Ale ich łzy, nieprzespane noce i lęk przed pijanym ojcem, pozbawiły mnie już uczuć do tego człowieka. Jeszcze przez jakiś czas mnie wyzywał na ulicy... Teraz czasem go widuję... Jest bezdomny.
Po jednej z licznych domowych awantur pani Jadwiga doznała wylewu. Jako 40-letnia kobieta była rencistką. Przez to wszystko straciła całkowicie słuch. Miała jednak dzieci, które jej potrzebowały. To dla nich każdego dnia wstawała z łóżka i walczyła ze swoją niepełnosprawnością.
Potem zachorowała poważnie jej mama i pani Jadwiga opiekowała się nią przez ponad 20 lat. Z powodu powikłań cukrzycowych amputowano obie nogi.
Pani Jadwiga nigdy nie skarżyła się na swój los, tylko odważnie przyjmowała to, co jej zgotował. Chwytała się każdej pracy, by zarobić dodatkowo "parę groszy" na naukę dla dzieci czy opał na zimę. Przez kilka lat sprzątała miejscowy kościół. Zawsze gotowa nieść pomoc sąsiadom czy znajomym. Po śmierci mamy i wyprowadzeniu się córki pani Jadwiga wciąż miała wiele energii. Regularnie chodziła na badania.
Kiedy na świecie pojawiły się wnuczki — bliźniaczki Olga i Oliwia — jej serce wypełniła nieprawdopodobne radość. Trudno jej z czymkolwiek ją porównać. Bycie babcią dodało jej skrzydeł.
— Te dwie małe istoty swoim przyjściem na świat wynagrodziły mi wszystkie trudy życia. Kiedy spojrzałam w ich piękne oczy, to od razu się w nich zakochałam — mówi ze łzami w oczach pani Jadzia. — Zrobiłabym dla nich wszystko. Kocham bardzo moje dzieci, ale wnuczki przysłoniły mi cały świat. Nie ma nic piękniejszego od słowa "babciu" na dzień dobry.
Dziewczynki bardzo kochają swoją babcię i odwiedzają ją kiedy tylko mogą. Zresztą panią Jadwigę uwielbiają wszystkie dzieci, bo zawsze jest chętna do zabawy i przytulenia.
Niestety, podczas jednego z badań kontrolnych piersi lekarz wykrył coś niepokojącego. Badania wykazały, że to nowotwór złośliwy.
— Kiedy lekarz przekazał mi tę nformację, zrobiło mi się słabo, a całe życie przeleciało mi przed oczami — wspomina pani Jadwiga. — Dlaczego ja? Tysiące myśli kłębiło mi się w głowie. Czy umrę? Kiedy? Nie doczekam komunii moich wnuczek? W pierwszym odruchu miałam ochotę się poddać, jednak zaraz moja siostra Basia i koleżanka Jola zaczęły mnie pocieszać, obiecały pomóc. Postanowiłam kolejny raz walczyć. Wiedziałam, że ta wojna toczy się o najwyższą wygraną — życie. Poddałam się operacji usunięcia połowy piersi. Niestety, dwa tygodnie później okazało się, że są nacieki na węzłach chłonnych. Kolejna operacja. Przeżyłam.
Pani Jadwiga przyjęła 26 chemii i 36 naświetlań. Nie przejęła się tym, że straciła włosy. Zakładała perukę i uśmiechnięta wychodziła z domu. Do ludzi, do świata. Każdy dzień przyjmowała z radością i wiarą.
— W moim życiu ważne miejsce zajmuje -wiara. Modlitwa pomogła mi przetrwać trudne chwile — mówi. — Przed każdą operacją, naświetleniami czy chemią żarliwie się modliłam, bym mogła spędzić jeszcze trochę czasu z dziećmi i wnukami. Chcę patrzeć jak sobie radzą w życiu. Jestem z nich bardzo dumna, bo są moim życiowym wsparciem i podporą w trudnym czasie.
Minęło już półtora roku od tamtych wydarzeń. Dziś pani Jadwiga cieszy się z każdego promyka słońca. Włosy odrosły. Nie jest też tak sprawna jak kiedyś, ale wciąż ma tyle energii, że mogłaby niejednego młodego człowieka zaskoczyć.
— Wszystko co zsyła na nas los, jest po coś — kończy nasza bohaterka. — Może często nie dostrzegamy tego co mamy, czasem bezwiednie poddajemy się temu, co robią za nas inni... A życie trzeba przeżyć samemu i tak, żebyśmy na końcu swojej drogi zostawili po sobie dobre wspomnienia. Nigdy nie można się poddawać, trzeba walczyć, bo jest o co. Każdy dzień to dar od Boga, więc wykorzystajmy go dobrze...
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (11) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. reno14 #2611183 | 83.9.*.* 27 paź 2018 12:26

    życie bywa niesprawiedliwe.,jedni proszą o każdy dzień by wstać z łóżka,natomiast młodzi ludzie nie doceniają wartości jakie im dało samożycie/odbierają sobie szansę na godne przeżycie lat młodości.Każdy z Nas powinien mieć świadomość,że życie mamy jedno.A jak je spędzimy,zależy od Nas samych.Modlitwa pomaga ukoić zbolałą duszę,jednak nie wyleczy chorób XXI w.Pozdrawiam panią z art. ale wojny młodzi ludzie jeszcze nie przeżyli,czego nie życzę!!!1 Artykuł wspaniały,natomiast mają czytelnicy prawo do swojego zdania.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Też chora. #2599287 | 5.172.*.* 11 paź 2018 09:55

    Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Po cóż ten artykuł? O co chodzi - opowiedziała swoją historię choroby i po co? Jakaś akcja czy co? Redaktorze - proszę wyjaśnić po co to, aby tylko był artykuł?

    1. xyz #2595949 | 89.228.*.* 6 paź 2018 19:35

      Kobieto, walcz Ty o zdrowie dla siebie a dzieci i wnuki sobie poradzą!

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. XXX do BABCI #2595735 | 78.88.*.* 6 paź 2018 13:06

      Chyba sam jesteś alkoholikiem dlatego tak piszesz. Ach Ci Faceci. Pani Jadwigi życzę dużo zdrowia i wytrwałości w leczeniu musi być dobrze.

      Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. Z gminy #2595567 | 37.47.*.* 6 paź 2018 08:36

      Dużo zdrowia! Do przodu!

      Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (11)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages