Niedziela, 27 maja 2018. Imieniny Amandy, Jana, Juliana

"Zabiłem człowieka. Do dziś mam przed oczami jego zakrwawioną twarz i swoje buty ociekające krwią" [HISTORIA]

2018-03-09 18:00:40 (ost. akt: 2018-03-09 10:59:54)

Autor zdjęcia: Joanna Karzyńska

To była bójka na wiejskiej zabawie. Nie pierwsza, ale tym razem ostatnia w życiu Dariusza spod Szczytna. Zginął w niej 26-letni chłopak. — Do dziś mam przed oczami jego zakrwawioną twarz i swoje buty ociekające krwią — mówi 40-latek.

Nigdy nie byłem typem spokojnego, ułożonego i grzecznego chłopca — rozpoczyna swoją „spowiedź” Dariusz. — Mama mi zawsze mówiła, że od małego były ze mną same problemy. Siostra zawsze była dobrą uczennicą, pomagała w domu, a mi w lekcjach, których strasznie nie lubiłem. Ciągnęło mnie na podwórko, do kolegów, więc czasu na odrabianie prac domowych nigdy nie miałem. To siostra albo mama robiły to za mnie. Ojciec to też dobry człowiek, może nawet lepszy nawet od matki. Każdemu nieba by przychylił, ale ja przez wiele lat tego nie doceniałem i przysparzałem im coraz to nowych zmartwień — nie ukrywa. O takich się mówiło i mówi: niezłe z niego ziółko.

Dariusz nie pochodzi z tak zwanej patologicznej rodziny. Rodzice pracowali, dziadkowie prowadzili spore gospodarstwo, więc w domu niczego nie brakowało. Siostra Darka była starsza od niego o cztery lata. Skończyła szkołę średnią, potem studia i wyjechała do Olsztyna. Do pracy.


Darek dla odmiany nie chciał się uczyć, więc z trudem ukończył szkołę zawodową w Szczytnie. Do pracy też się jakoś nie kwapił. Przez trzy lata po zakończeniu nauki szukał sobie zajęcia, które by mu odpowiadało. Nie martwił się niczym, bo nie musiał. W domu zawsze czekał i ciepły posiłek, i czyste łóżko, i — jakby tego było mało — kieszonkowe od rodziców i dziadków.

— Tak naprawdę to tylko spotykałem się z kolegami, miewałem dziewczyny i chodziłem na imprezy — opowiada Darek.

I konstatuje: — A wiadomo, że jak są imprezy, to jest i alkohol, są jakieś skręty czy nawet narkotyki.

— Nie brałem dużo — zastrzega. — Nawet mogę powiedzieć, że rzadko, ale od alkoholu i kobiet nie stroniłem. A jak człowiek wypił to czasem jakaś bójka się wywiązała, szczególnie jak po niektórych wioskach się jeździło. Tak, tam najczęściej były rozróby. W ruch szły sztachety i wszystko, co było pod ręką.
Darek poczuł się prawdziwym królem życia, kiedy rodzice na 20. urodziny kupili mu auto. Zmobilizował się i zrobił prawko. Teraz rodzice nie tylko musieli zapewnić synowi wikt i opierunek, ale jeszcze tankować mu paliwo. Chłopak nawet już nie próbował udawać, że szuka jakiegoś zajęcia. Znikał z domu na całe noce, a w dzień odsypiał balangi.

— I wszystko jakoś się kręciło. Aż do tej feralnej soboty. To były wakacje, a w naszej wiosce była jakaś impreza — pamięta Darek. — Spotkaliśmy się u mnie w domu, wypiliśmy sporo i postanowiliśmy pójść „zapolować” na dziewczyny. Nie pamiętam już dokładnie, jak to się stało, że zaczęliśmy się szarpać z jakimiś kolesiami. Wyszliśmy na jezdnię... Ich było trzech, nas jakoś tak dziesięciu. Nie mieli szans.

Pamiętam, że byłem tak naładowany agresją... ten, którego tłukliśmy we trzech, upadł na jezdnię, leżał osłaniając głowę przed naszymi kopnięciami. Chłopaki w pewnym momencie przestali już go kopać, ale ja jak w amoku zadawałem kolejne ciosy. Widziałem krew i to, że w pewnym momencie chłopak przestał osłaniać głowę. A ja wciąż go kopałem.

Dopiero ktoś zaczął mnie odciągać i kazał uciekać, bo w oddali słychać było odgłos policyjnych syren. Rano obudziłem się z potwornym kacem, ale kiedy mój wzrok padł na buty, w jednej chwili oprzytomniałem. Zaschnięta krew pokrywała całe glany.
Dwa dni później w radiu Darek usłyszał komunikat, ze chłopak zmarł w szpitalu i do śmierci nie odzyskał przytomności. Oczywiście tylko kilka dni zajęło policji dotarcie do uczestników bójki. Wszyscy zostali oskarżeni o pobicie. Po około roku dostali wyroki — 1,5 roku w zawieszeniu.
— W sądzie oczywiście nie przyznawaliśmy się do winy, ale było wielu świadków — tłumaczy. — Ale to nie wyrok mnie przeraził, a widok matki zmarłego chłopaka. Patrzyła na nas pustym wzrokiem i tylko płakała. Nie mogłem znieść tego wzroku i tego niemego oskarżenia. Jeszcze gorzej było w domu, bo tu matka nie szczędziła mi ostrych słów, a ojciec zamknął się w sobie i nie chciał ze mną rozmawiać. Zaczęło do mnie docierać, co zrobiłem, ale nie mogłem tego cofnąć. Postanowiłem wyjechać z rodzinnej miejscowości.


Darek zamieszkał w Olsztynie i zaczął pracować jako mechanik pojazdów. Zerwał kontakt ze swoimi kolegami, rzadko odwiedzał rodziców, a gdy już przyjeżdżał w rodzinne strony, szedł na grób zakatowanego przez niego chłopaka.
Od bójki minęło kilka lat. Darek poznał miłość swojego życia. Zamieszkali razem. Po roku Aneta, partnerka Darka, zaszła w ciążę i po 9 miesiącach urodził im się syn.

— To był najpiękniejszy dzień mojego życia. Kiedy trzymałem w objęciach jego malutkie ciałko, przysięgałem, że będę dbał o niego i kochał całym sobą i że uchronię go przed całym złem tego świata — uśmiecha się do wspomnień. — Los bywa jednak przekorny... Pewnego dnia nasz syn zakrztusił się i wylądował w szpitalu na OIOM-ie. Miał niecałe dwa latka. Kiedy zobaczyłem go podłączonego do tej całej aparatury, płakałem z bezsilności, na zmianę modląc się o jego wyzdrowienie.


I wtedy przyszła mi do głowy myśl, że to przecież kara... kara za to, że innym rodzicom odebrałem ukochane dziecko. Dopiero w tym momencie dotarło do mnie, że jestem kim...? Zwykłym mordercą. Poszedłem do kościoła i poprosiłem księdza o rozmowę.

Ten dzień zmienił życie Darka o 180 stopni. Dziś to już nie ten sam człowiek. Sam przyznaje, że gdyby nie rodzina, pewnie popełniłby samobójstwo. Cały czas leczy się, spotyka z psychiatrą.

— Mój syn przeżył, tamtemu chłopakowi nie dałem szansy. Muszę żyć z tą świadomością — mówi ze smutkiem. — Czasem patrząc w oczy mojemu synowi, zastanawiam się, czy gdy kiedyś się dowie, co zrobiłem, będzie mi w stanie wybaczyć. Chciałbym kiedyś zebrać siły i pojechać do matki tamtego chłopaka. Przeprosić ją i prosić o wybaczenie... Choć to chyba zbyt śmiałe oczekiwanie, bo jak można wybaczyć zabójcy swojego dziecka. Ja bym nie wybaczył, bo wiem, że dziecko to największy skarb.

Zostałem honorowym dawcą krwi, zgłosiłem się do bazy dawców szpiku i organów. Wiem, że swojej winy nigdy nie zmażę. Staram się swojego syna wychować na dobrego człowieka. Nie przechodzę obojętnie obok żadnego potrzebującego. Ale wiem, że do końca życia nie naprawię tego, co kiedyś zrobiłem. I muszę z tym żyć...
JK
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (78) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Tadeo-69 #2465431 | 89.64.*.* 18 mar 2018 14:36

    Ten artykuł, to jakiś żart? Najlepiej bandyto, to jak by matka zamordowanego, przez ciebie chłopaka, jeszcze ciebie utuliła, a na pocieszenie powiedziała że nic się nie stało, że ma jeszcze jednego syna i że jego też możesz skopać na śmierć - to by tobie bandyto, pasowało? (ciebie i tobie - celowo z małej litery )

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Do abcd #2464862 | 31.135.*.* 17 mar 2018 14:38

    Gdyby 18 lat temu była kara śmierci, to niejaki Tomasz Komenda zostałby zabity za gwałt i morderstwo na 15 latce. Rozumiem, że to ty imbecylu osobiście wykonałbyś tą karę śmierci! A co POwiedziałbyś dzisiaj dla jego matki. Słowa NIE ZABIJAJ są święte. A morderca zamiast unicestwienia - co żadną karą nie jest, lecz zemstą - powinien mieć do końca swoich dni możliwość pokutowania za swój czyn. Empatia i miłosierdzie wobec innych winna wyróżniać człowieka wśród innych naczelnych. Chyba, że ty mentalnie należysz do innej grupy.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. brawo, degenerat sobie wybaczył. #2463943 | 212.160.*.* 16 mar 2018 10:28

    tyle w temacie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. normalnie, spłakałem sie #2462726 | 188.146.*.* 14 mar 2018 20:21

    jak bóbr, szkoda tylko że bandyta późno sobie uświadomił co zrobił... wzruszyłem sie tą "historyjką", tylko nie wiem kogo ma ona umoralnić....

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. obserwator #2461782 | 88.76.*.* 13 mar 2018 19:21

    A ten Darius to z Kurpsii ? Bo tam takie kozaki.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (78)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages