Piątek, 17 stycznia 2020. Imieniny Antoniego, Henryki, Mariana

Architekt w opałach, czyli historia kryminalna z Zatorza…(cz. II)

2013-11-15 08:25:47 (ost. akt: 2013-11-15 08:29:31)

Śledztwo w sprawie napadu na architekta, epilog w sądzie...

(…)
Miejsce zdarzenia i śledztwo…
Piwiarnia „Bachus” usytuowana była w dosyć odludnym miejscu, blisko torów kolejowych, ale nie należała w owym czasie do knajp szczególnie niebezpiecznych w tej części miasta. Jednak jej ustronne położenie, pobliskie gęste krzaki i słabe oświetlenie uliczne powodowały, że nie było to miejsce szczególnie przyjazne dla samotnego i podpitego mężczyzny, zwłaszcza w godzinach wieczorowych.
Kom. Małek i sierż. Draga podjechali w pobliże lokalu i zachowując konieczne środki ostrożności, zaparkowali samochód w pewnej odległości od piwiarni. Ich stary i wysłużony policyjny „Poldek” był powszechnie rozpoznawalny w przestępczym półświatku Zatorza i policjanci nie chcieli się przedwcześnie zdekonspirować.
Wewnątrz lokalu przebywało kilkunastu młodych i w średnim wieku mężczyzn, którzy siedzieli po dwóch, trzech przy prostych stolikach z ceratowym obrusem, zastawionych kuflami piwa. Za bufetem krzątała się młoda i bardzo ładna kelnerka. Policjanci usiedli przy stoliku i zastanawiali się co zamówić, bo przecież byli na służbie i piwo raczej nie wchodziło w grę. Z drugiej jednak strony popijanie oranżady w takim lokalu byłoby zauważone jako zachowanie dosyć dziwne.
Prawdę mówiąc, to ani Małek ani Draga nie mieli większych nadziei, że uda im się już teraz wyjaśnić sprawę, a co więcej – nie mieli żadnej pewność, czy w ogóle jest jakaś sprawa. Z doświadczenia wynikało, że słowa nietrzeźwego mężczyzny stanowią kiepską podstawę do czynności procesowych. Nie spodziewali się więc, że w tej knajpie znajdą coś, co potwierdzi wersję architekta. Jednak ku ich zdziwieniu kelnerka od razu przypomniała sobie faceta z długą brodą, który najpierw sam przebywał w piwiarni, a potem wyszedł w towarzystwie trzech mężczyzn, którzy też tu byli i w pewnym momencie dosiedli się do niego. Kelnerka zapamiętała mężczyznę z powodu jego brody, ale też dlatego, że wypił dużo piwa i chwalił się, że świętuje nagrodę pieniężną, którą otrzymał za swoje architektoniczne projekty i że nawet próbował jej te projekty pokazać.
Zeznania kelnerki, choć jeszcze nieoficjalne, poważnie uwiarygodniały wersję pokrzywdzonego . Operacyjni założyli, że to ci trzej mężczyźni mogli mieć związek ze sprawą lub nawet być sprawcami rozboju. Funkcjonariusze chcieli ustalić ich rysopis, ale kelnerka opisywała ich tylko ogólnie, wymawiając się obowiązkami w pracy. Stwierdziła jednak, że rozpoznałaby tych mężczyzn ze zdjęć lub na żywo.
Gdy Małek i Draga zbierali się już do wyjścia stało się coś, co można określić mianem policyjnego fartu. Otóż do piwiarni weszło trzech mężczyzn, a kelnerka ściszywszy głos wyszeptała, że są to właśnie ci mężczyźni, którzy przysiedli się do brodacza, a następnie wyszli z nim z lokalu! Policjanci odczekali chwilę i prosząc kelnerkę o zachowanie dyskrecji niespiesznie opuścili bar, a następnie przez radiotelefon zdali relację dyżurnemu. Dowiedzieli się jednocześnie, że pokrzywdzony został już opatrzony przez lekarza, czuje się lepiej i podtrzymuje swoją wersję o napadzie i kradzieży.
Trzeba było szybko podjąć decyzję, czy zatrzymać domniemanych sprawców już teraz, czy czekać z podjęciem czynności do momentu kiedy pokrzywdzony wytrzeźwieje i złoży oficjalne zawiadomienie o przestępstwie i zeznania do protokołu. Tylko, że w tym drugim wypadku szanse na udowodnienie winy będą nikłe.
Operacyjni postanowili działać. Podjęli decyzję o zatrzymaniu mężczyzn i poprosili dyżurnego o wsparcie funkcjonariuszy prewencji. Po kilku minutach przyjechał oznakowany radiowóz z umundurowanymi policjantami. Małek podkreślił, że zaraz po zatrzymaniu konieczne będzie odizolowanie od siebie mężczyzn, żeby nie mogli uzgodnić zeznań. Przystąpiono do działania. Policjanci weszli do lokalu i natychmiast zatrzymali sączących piwo i wesoło rozmawiających mężczyzn. Po przewiezieniu ich do komendy i przeszukaniu okazało się, że operacyjni trafili w dziesiątkę. U jednego z nich, w kieszeni spodni, znaleziono zegarek Atlantic, a u drugiego brązowy portfel z pieniędzmi w kwocie 1100 zł. Mężczyźni początkowo udawali, że nie wiedzą o co chodzi i że nie mają nic wspólnego z napadem na architekta. Jednak ich wersje na temat zdarzeń tego wieczora różniły się znacznie (nie zakładali, że zostaną zatrzymani i nie uzgodnili zeznań), a znalezione przedmioty i zeznania kelnerki stanowiły twarde dowody. Dodatkową okolicznością obciążającą sprawców były odciski palców jednego z zatrzymanych, ujawnione na tubie architekta znalezionej podczas oględzin w krzakach w pobliżu restauracji. Następnego dnia przesłuchano też pokrzywdzonego, który jednak poza potwierdzeniem własności znalezionych u sprawców przedmiotów, nie potrafił powiedzieć wiele więcej. Pamiętał tylko, że jak przebywał w lokalu, to dosiadło się do niego kilku mężczyzn, a potem jakąś szamotaninę przed piwiarnią i jeszcze to, że błąkał się po Zatorzu w poszukiwaniu budki telefonicznej.

Epilog w sądzie…
Po zakończeniu śledztwa, sprawa trafiła do sądu i świadkami byli kelnerka z piwiarni oraz policjanci Małek i Draga. Mimo, że pokrzywdzony nie rozpoznał napastników, sąd nie miał żadnych wątpliwości co do winy oskarżonych i skazał ich za rozbój, na kary pozbawienia wolności bez zawieszenia. Przesądzające były dowody zebrane przez operacyjnych podczas wstępnych czynności, a także zeznania kelnerki.
Gdyby sprawcy nie wrócili do lokalu przed którym dokonali rozboju, to najprawdopodobniej nigdy nie udałoby się udowodnić im winy, a nawet ich ustalić. Okazało się jednak, że przestępcy zawsze wracają na miejsce zdarzenia, a przywiązanie do lokalu gastronomicznego bywa zgubne…

Zbigniew Marek





Polub nas na Facebooku:

Ten tekst napisał dziennikarz obywatelski. Więcej tekstów tego autora przeczytacie państwo na jego profilu: ZbigniewMarek

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Niedoświadczony #1245762 | 62.148.*.* 15 lis 2013 20:20

    "...zawsze wracają na miejsce zdarzenia", to raczej przesada. Powiedziałbym, że zdarzają się takie powroty.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages