Piątek, 17 stycznia 2020. Imieniny Antoniego, Henryki, Mariana

Architekt w opałach, czyli historia kryminalna z Zatorza… (cz. I)

2013-11-14 08:37:47 (ost. akt: 2013-11-14 08:37:43)

Autor zdjęcia: Zbigniew Marek

Historia kryminalna z Zatorza. Rozbój na osobie architekta...

Przedstawiona niżej historia jest prawdziwa, a opisane w niej wydarzenia miały miejsce kilkanaście lat temu na olsztyńskim Zatorzu. Zmieniłem jedynie imiona i nazwiska operacyjnych oraz nazwę piwiarni, która stoi do dziś, ale została rozbudowana i niewiele przypomina lokal z tamtych czasów. Z uwagi na ograniczone ramy objętościowe, tekst podzieliłem na dwie części.

Oto i ona:
W pewien sobotni listopadowy wieczór, krótko przed godz. 21:00, na biurku oficera dyżurnego olsztyńskiej komendy Policji, zadzwonił jeden z kilku zamontowanych tam telefonów i zaczęła pulsować czerwona lampka sygnalizacyjna. Dyżurny, asp. Jan Kobus wiedział, że podczas dzisiejszej służby odbierze co najmniej kilkadziesiąt połączeń z numeru alarmowego 997 i że zarówno on, jak i pełniący dyżury policjanci będą mieli sporo roboty. W sobotni wieczór ludzie mają wolne, zaczynają się bawić, chodzą po knajpach, piją, a potem wiadomo - zdarzają się burdy uliczne, kradzieże, pobicia, nie wspominając już o awanturach domowych.
Dyżurny i zgłoszenie…
Gdy zadźwięczał telefon i lampka nerwowo migała, Kobus kończył właśnie drugą bułkę grubo posmarowaną masłem i wyłożoną solidnymi plasterkami kiełbasy i żółtego sera. Aspirant wiedział, że jego cholesterol i coraz większa tusza nie mają nic przeciwko takiemu jedzeniu, ale póki co bagatelizował sprawę. Mimo, że dobijał pięćdziesiątki, to jego organizm wciąż nieźle funkcjonował i dawał sobie radę z ogromną ilością pochłanianych codziennie kalorii. Coroczne i obowiązkowe testy sprawnościowe policjant wprawdzie zaliczał, ale tylko dzięki znajomościom, a nie faktycznej sprawności, która – co tu dużo gadać – była kiepska. Na swoje usprawiedliwienie asp. Kobus miał to, że jego służba nie polegała obecnie na uganianiu się z pistoletem za złodziejami, tylko na umiejętności oceny zdarzeń i odpowiednim dysponowaniu policyjnymi służbami, a w tym akurat dodatkowe kilogramy nie przeszkadzały.
Mimo, że dyżurny był doświadczony i – jak sam uważał - potrafił rozmawiać z ludźmi, z tym zgłoszeniem od razu miał kłopot. Telefonujący mężczyzna w zasadzie nie mówił, a z jego „pochrumkiwania”, posapywania i bełkotu trudno było cokolwiek zrozumieć. Niewiele pomagały pytania typu: Co się stało? Skąd pan dzwoni? Czy może pan przyjść na komendę? Mężczyzna był wyraźnie pijany, ale też koniecznie zamierzał przekazać coś Policji i czynił to tak, jak w tej chwili potrafił, czyli mało zrozumiale. W końcu udało się jednak ustalić, że mężczyzna został najprawdopodobniej napadnięty i pobity i że w tej chwili dzwoni z budki telefonicznej stojącej przy rondzie łączącym ulice Limanowskiego z Jagiellońską i Gagarina (obecnie Sybiraków).
Operacyjni…
Na wskazane przez zgłaszającego miejsce dyżurny wysłał operacyjnych: kom. Marcina Małka i sierż. Krzysztofa Dragę, którzy pełnili dyżur od 19 do 7 rano. Małek pracował w dochodzeniówce i prowadził sprawy o kradzieże, bójki, pobicia i inne pospolite przestępstwa, natomiast Draga pełnił służbę w wydziale kryminalnym i zajmował się pracą operacyjną. System pracy w komendzie przewidywał pełnienie 3 – 4 dyżurów w miesiącu, poza normalnymi godzinami pracy, które powszechnie nazywano „operacyjnymi”. W ich trakcie policjanci obsługiwali zdarzenia zgłaszane dyżurnemu komendy – najczęściej pospolite, takie jak kradzieże, bójki, pobicia, włamania. W razie potrzeby – np. konieczności zebrania i zabezpieczenia śladów na miejscu przestępstwa, operacyjni mogli skorzystać z pomocy technika kryminalistyki, psa tropiącego, a także z wsparcia służb prewencyjnych. W bardzo poważnych sprawach – np. o zabójstwo, w razie napadu rabunkowego z użyciem broni palnej, wypadku drogowego z wieloma ofiarami śmiertelnymi, powiadamiano również dyżurującego prokuratora, który z reguły przyjeżdżał na miejsce zdarzenia i prowadził z policjantami czynności śledcze.
Pokrzywdzony…
Po przyjeździe w rejon zgłoszenia operacyjni od razu zauważyli chwiejącego się mężczyznę, który utrzymywał równowagę jedynie dzięki budce telefonicznej o którą się opierał. Jego wygląd był charakterystyczny, co miało mieć kolosalne znaczenie w sprawie. Mężczyzna mierzył najwyżej170 cm. wzrostu, ale był barczysty i nosił długą i bujną brodę, sięgającą mu niemal do połowy klatki piersiowej. Na jego twarzy widać było zaczerwienienia i zadrapania, a z nosa i rozciętych warg sączyła się krew, która zabrudziła brodę i popielatą kurtkę w którą był ubrany.
- To pan dzwonił? Co się stało? – dopytywał Małek.
Mężczyzna bełkocząc i ciężko oddychając tłumaczył, że jest architektem i że przebywał w piwiarni znajdującej się blisko torów kolejowych, a gdy wyszedł został napadnięty, pobity i okradziony przez nieznanych mu mężczyzn. Skradziono mu portfel z pieniędzmi w kwocie ok. 1200 zł, zegarek marki Atlantic i czarną tubę w której przechowywał projekty osiedla mieszkaniowego. Nie potrafił jednak podać rysopisów sprawców, ani świadków zdarzenia.
Po kilku minutach podjechał policyjny radiowóz i funkcjonariusze prewencji zabrali pokrzywdzonego do szpitala. Operacyjni natomiast poinformowali dyżurnego, że spenetrują rejon ul. M.Z. Malewskiej, bo tam właśnie, blisko torów kolejowych, znajduje się piwiarnia o nazwie „Bachus” i to o ten lokal mogło chodzić pokrzywdzonemu.
(…)
- w cz. II o śledztwie i zakończeniu sprawy.

Zbigniew Marek


Polub nas na Facebooku:

Ten tekst napisał dziennikarz obywatelski. Więcej tekstów tego autora przeczytacie państwo na jego profilu: ZbigniewMarek

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Czytelnik #1244671 | 37.128.*.* 14 lis 2013 15:31

    Ciekawa historia. Zupełnie jak w Detektywie. Kiedy druga część?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages